Katalog do wystawy Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról,
Galeria SiC BWA Wrocław, 2008
Agnieszka Kurgan: Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról. Na czym ona polega i co jest jej siłą sprawczą?
Olaf Brzeski: Zachodzi wymiana ekipy rządzącej na tej niewielkich rozmiarów planecie. Zanim naprawdę dotrze do nas nieodwracalność stanu rzeczy, wielka głowa zapadnie w śpiączkę i większość oznak życia ucichnie, a w maju nasze resztki będą przyciągać małych grabarzy. Oczywiście ten projekt to surrealistyczna wizja, rodzaj dopingowania pozornie słabszej drużyny od dłuższego czasu gromionej przez przeciwnika, a kiedy w końcu strzelają gola słychać takie głośne westchnienie z trybun – nareszcie. Stąd też ten podtytuł “…długo oczekiwana zmiana ról”, oczekiwana przez pewne jednostki, którym znudził się ten monotonny i przewidywalny scenariusz meczu.
a.k. Trofea rodzą się do życia w zupełnie innej postaci. Dlaczego pozbawione są swojej dawnej zwierzęcości?
o.b. Wydaje się, że już nie są ofiarami, ale zapadły na jakiegoś rodzaju chorobę cywilizacyjną, choć moglibyśmy to nazwać ewolucją, nieuniknionym efektem stapiania się natury z cywilizacją, przejęcia jej cech. Zwierzęcość zostaje zachowana w swoim podstawowym postulacie/programie -instynkcie.
a.k. Czarne charaktery w związku z czarnym materiałem, którego używasz, czy sugerujesz, że rzeczywistość, którą wykreowałeś jest mroczna i zła?
o.b. Rzeczywistość i bez mojej kreacji jest mroczna i zła, tak na sposób manichejski. Czarny charakter to określenie dla złego i przewrotnego bohatera filmu, literatury czy dramatu. Taką rolę od jakiegoś czasu gra w naturze człowiek, za wszelką cenę starający się ją wykorzystać. Tyle w nas zwierzęcości, co w zwierzętach cech przypisywanych człowiekowi. Jeśli chodzi o materiał, to zawsze jest on podporządkowany rzeźbie i jej idei.
a.k. Jaka jest geneza tego projektu i skąd zainteresowanie klimatami myśliwskimi?
o.b. Philip K. Dick przed rozpoczęciem kolejnej książki stawiał sobie takie pytanie: “a gdyby tak…”. To taka ochota na zobaczenie, co by było gdyby, to wolność kreowania rzeczywistości równoległych, bez trzymania się ściśle warunków prawdopodobieństwa. Współczesny myśliwy i jego pełen trofeów pokój w tej historii, to uogólnienie dla charakterystycznej dla ludzkości żądzy panowania i posiadania. Daję na chwilę szansę ofiarom, szansę na odwrócenie ról. Daje szansę sobie na stworzenie rzeźb, którym w moim odczuciu, kontekst takiej wizji nadaje jakąś nową indywidualną formę.
a.k. Zastanawiałeś się kiedyś, jakby to było obudzić się w sytuacji, na którą skazałeś myśliwego?
o.b. Może się kiedyś obudzimy. To dobre pytanie, które zarazem sytuuje to wszystko w sferze snu, co chyba jest najlepszym kontekstem dla tej wykreowanej przeze mnie rzeczywistości. Myślę, że nie będą to lepsze rządy, mam na myśli naturę. Jest tak samo skuteczna w niszczeniu jak człowiek. Oczywiście ona zachowuje równowagę, ale z mojego punktu widzenia jej okrucieństwo jest niezrozumiałe, często bezcelowe. Choć zasada przetrwania gatunków jest jasna i również dla nas ludzi, nadrzędna, nie potrafię jednak wszystkiego, co się dzieje w naturze rozgrzeszyć przy pomocy pojęć “naturalny cykl”, “zachowanie harmonii”, czy “prawa natury”.
a.k. Zarówno rzeźby prezentowane w ramach projektu, jak i poszczególne fragmenty instalacji są wieloznaczne i każdy może dostrzec w nich coś innego. Tak jest w przypadku strzelby, czy wraków dawnych mebli myśliwego. Czy to świadomy zabieg umożliwiający widzowi jego własną interpretację? Czy w ten sposób wciągasz go w swoistą grę?
o.b. Chciałem aby ta wystawa niosła niepokój, właśnie wynikający z takiej migotliwości kilku znaczeń naraz. Postawienie obserwatora w sytuacji niemożności wyraźnego usytuowania swoich emocji po żadnej ze stron. Forma rzeźb jest jasno określona, niezmienna, ale odczytuje się je w skrajnych kontekstach. Kiedy meble ulegają rozpadowi, gniciu, zapadają się ich konstrukcje, to bardzo silnie nabierają wyglądu od lat zalegającego gdzieś w kącie cielska jakiegoś zwierza. Wyglądają tak jak truchła zwierząt, ale są odpowiednio spreparowanymi starymi fotelami i kanapą. W efekcie są jednym i drugim. Tak samo jest z resztą rzeźb, tych ceramicznych. Da się je odczytać na kilku poziomach. Mają coś w sobie karykaturalnego jak z kreskówek dla dzieci, co w gruncie rzeczy pozbawia je możliwości poważnego traktowania. Jest w nich również ten element maszyny, części zamiennej, czegoś technicznego, niektóre mają tego więcej, inne mniej, zależnie od stopnia postępującej transformacji. Najważniejsze, że nadal mają te cechy określonego gatunku zwierząt, choć czasem widzimy jakby tylko element jakiejś obudowy, kowadła, czy czegoś na kształt kadłuba statku. To samo tyczy się strzelby, która jest zarazem kawałkiem poroża wiszącego na ścianie, co czyni ją również jednym z trofeów. W tej wielości znaczeń można rzeczywiście znaleźć dużą przestrzeń dla własnej interpretacji, ale jedyne rozwiązanie istnieje, przynajmniej dla mnie, i to ono pozwala mi na dobrnięcie do końca z projektem takim jak ten.
a.k. Elementy cywilizacyjne jak meble zmieniają się w materię organiczną, a zwierzęce trofea w brutalne maszyny, czy myślisz, że właśnie w tą stronę zmierza ewolucja cywilizacyjna?
o.b. Ja nie przewiduję ani nie straszę, to nie jest tzw. fantastyka naukowa. To raczej wizja przyszłości snuta przez jakiegoś rzeźbiarza, dla którego logika następstw nie istnieje, przynajmniej w tym wypadku, a największe znaczenie ma forma i to, co można dzięki niej wywołać. Ona dyktuje obraz rzeczywistości. Z takim podejściem mogę być wiarygodny jedynie w sennej wizji, choć wiele sennych koszmarów wydaje się niewinnymi w porównaniu z tym, co się dzieje na jawie.
Rozmawiała Agnieszka Kurgan,
kurator wystawy Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról, Galeria SiC BWA Wrocław, 2008
www.bwa.wroc.pl




