artyści
Joanna Pawlik
Lidia Krawczyk | Balans, CSW Bunkier Sztuki, Kraków.

 

W wieku dziesięciu lat straciłam nogę.

 

Od tamtego czasu zadaję sobie pytanie

 

dotyczące odciętego kawałka ciała:

 

co z nim się stało?

 

Wystawa Joanny Pawlik zatytułowana Balans jest szczególną prezentacją, nad którą artystka pracowała ponad rok, tworząc dokument tego, w jaki sposób fizyczne doświadczenia odciskają piętno na psychice człowieka. Jest to wystawa o wspólnocie utraty, o próbie znalezienia swojego odpowiednika w innej osobie.

 

Obok samej artystki w projekcie biorą udział między innymi: Katarzyna Rogowiec (dwukrotna Mistrzyni paraolimpijska z Turynu), Ewa Zielińska (polska lekkoatletka) oraz inne kobiety, które doświadczyły amputacji. Istotnym elementem tej prezentacji są relacje i spotkania artystki z innymi kobietami, ale także stosunek dziewczyn do swojej niepełnosprawności. Prace Joanny Pawlik są dowodem poszukiwań wspólnych elementów, dowodem na balansowanie z emocjami, poszukiwanie porozumienia. Filmy, które możemy zobaczyć na wystawie, przedstawiają sposoby radzenia sobie w publicznych sytuacjach, zachowania innych osób wobec kobiet po amputacjach, czy próby utrzymania równowagi. Są przy tym pełne pozytywnych emocji. Joanna Pawlik przedstawiła bohaterki z czułością i empatią. Oglądając jej filmy możemy doświadczyć wirtuozerii dnia codziennego, skupić się na szczegółach i czynnościach zwykle dla nas banalnych, na które nie zwracamy uwagi, jak jedzenie, bieganie, czy zwykły taniec.

 

Artystka bada kondycję ciała dotkniętego kalectwem. Sprawdza, czy możliwe jest przekroczenie poczucia własnej ułomności, obserwuje jej związki z otoczeniem. Próbuje zrozumieć wpływ jaki wywiera na nią kontakt z innymi ludźmi, zaznacza swoje miejsce w niekoniecznie przychylnie nastawionym świecie. Joanna Pawlik traktuje twórczość jako przestrzeń umożliwiającą wyrażenie własnych emocji, lęków i cierpienia, ale także jako miejsce pozwalające na odbudowanie poczucia własnej wartości.

 

Joanna Pawlik poprzez swoje działania pragnie zburzyć sytuację nietolerancji, braku zrozumienia i wykluczania. Przedstawia niepełnosprawne kobiety jako niezależne, silne i odważne osoby podkreślające swój indywidualizm oraz samowystarczalność. To przedstawienia, które udowadniają, że tożsamość bynajmniej nie musi być oparta na braku, a wręcz przeciwnie - na pozytywnie wykorzystanym „nowym życiu", budowaniu własnej wartości poprzez akceptację. Dzięki temu projektowi możemy się przekonać, że balansu i równowagi (zarówno fizycznej, ale przede wszystkim emocjonalnej) nie da się osiągnąć w pojedynkę.

 

Joanna Pawlik (1974) ukończyła studia na wydziale malarstwa ASP w Krakowie. Autorka wielu wystaw indywidualnych (m. in. Spacer, Galeria Czarna, Warszawa 2009, Bez Śladu, Otwarta Pracownia, Kraków 2006), jej prace pokazywano także na wystawach zbiorowych. Laureatka nagród, wyróżnień oraz stypendiów, m.in.: Lexmark European Award 2003, wyróżnienie na 37. Biennale Bielska Jesień w 2005, nagroda główna na Biennale Sztuki Młodych Rybie Oko 5 w 2008, stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, stypendium „Młoda Polska" czy ostatnio polski finał Henkel Art.Award 2009. Jej prace znajdują się w kolekcjach prywatnych i publicznych m. in. w kolekcji Bunkra Sztuki w Krakowie. Mieszka i pracuje w Krakowie.

 

Twórczość Joanny Pawlik, artystki wideo i malarki, oscyluje pomiędzy zagadnieniami społecznych mechanizmów wykluczenia a osobistymi przestrzeniami odczuwania. Jest artystką skupiającą się na badaniu własnych emocji, odnajdywaniu porozumienia pomiędzy artystką i matką, dla której własne doświadczenia i życie wewnętrzne stają się materiałami, z których buduje swoje projekty. Sztukę traktuje jako platformę ścierania się pojęć takich jak miłość, rozstanie, utrata, krzywda, cierpienie, śmierć, narodziny.

 

Wystawa Balans Joanny Pawlik jest częścią rocznego projektu zatytułowanego „Ekonomia utraty, Joanna Pawlik i Elin Drougge" organizowanego przez Galerię Bunkier Sztuki wraz z Grünerløkka Lufthavn.

 

Ten roczny projekt badawczo-artystyczny - na który składają się trzy płaszczyzny: wystawy, program edukacyjny oraz publikacje - jest dokumentacją poszukiwań polskiej artystki, Joanny Pawlik oraz Norweżki, Elin Drougge. Twórczość obu doświadczonych artystek (jednej dotkniętej kalectwem w wieku dziesięciu lat, a drugiej zgłębiającej fenomeny tego zjawiska) stanie się dzięki temu projektowi przestrzenią umożliwiającą dialog, wymianę doświadczeń i estetyk, będzie próbą swoistej rozmowy o bólu, odrzuceniu oraz o sile, którą można zbudować w momencie utraty. Problem niepełnosprawności stanowi poważne wyzwanie nie tylko dla każdego człowieka, ale także wyzwanie dla samej sztuki, która od wieków była oparta na pojęciu piękna i harmonii. Historia sztuki to między innymi narracja o dążeniu do doskonałości, o wizerunkach ciał bez skazy, idealnych i proporcjonalnych.

 

Wystawie towarzyszy katalog z tekstami autorstwa Sylwii Chutnik, Stacha Szabłowskiego, rozmowa Karoliny Więckowskiej z dr Alicją Długołęcką.


http://www.bunkier.art.pl/wystawy/pokaz/143

http://www.obieg.pl/rozmowy/19701

Magdalena Ujma | Dwa serca / z bloga: Krytyk na skraju załamania nerwowego

Wystawa Joanny Pawlik w Delikatesach ma tytuł wzięty z potwornie kiczowatej piosenki Bajmu, śpiewanej mocnym głosem Beaty Kozidrak. Utworu "Dwa serca, dwa smutki" nie słychać na wystawie, lecz jego wspomnienie rozbrzmiewa z pewnością w głowach widzów. Wystawa Joanny nie ma wiele wspólnego z kulturą popularną, jednak sięgnięcie po chwytliwą frazę ze starego przeboju, daje ciekawy efekt. Hasło to stanowi jakby refren całej opowieści. Jest integralnym elementem całości. Spaja wystawę i przenika jej części. Daje się czytać wprost, zawiera jednak – o ile ktoś jest zainteresowany – niejedno drugie dno. „Dwa serca, dwa smutki” ocieka wręcz sentymentalizmem, wystawa Joanny bazuje na emocjach i na nich gra, ale daleka jest od wszelkiej łzawości czy cukierkowatości. Artystka daje od razu sygnał w jakich rejestrach będzie się poruszać: będzie wydeptywać ścieżkę w gąszczu emocji nawet najbardziej skrajnych.

 

Opowieść snuta na tej wystawie porusza się zatem po najwyższych i najniższych punktach amplitudy uczuciowej: cień sąsiaduje z jasnością, rozpacz z euforią. Są tu rzeczy najważniejsze, dla których uprawia się sztukę i dla których się żyje: miłość, rozstanie, utrata, krzywda, cierpienie, śmierć, narodziny.

 

Jasny pokój – to świat kobiety, która jest rozgniewana, bywa nawet oszalała z rozpaczy czy złości, ale trzyma się w ryzach i patrzy dość chłodno na świat. Jest otoczona ludźmi, ale samotna. Jest silna, wie, że sama musi rozwiązać swój problem i że nikt nie jest w stanie jej pomóc poradzić sobie z bólem. Tak więc, mimo ludzi dookoła, pozostaje sama. Możliwe, że niekoniecznie tego chce, ale ból nie pozwala jej być z ludźmi. Wyrzuca ją na jakiś margines, skąd uważnie obserwuje. Patrzy na dzieci. Widzi je jednak dziwnie: w kawałkach, tu jakiś fragment główki od tyłu, zakręcone włoski. Dziwne cienie, jakieś nierozpoznane kawałki przedmiotów, błyski światła, nieokreślone ostre formy nachodzą na dzieci. Ma się wrażenie, jakby na dzieciach wyładowywała się agresja, ale dziejąca się mimochodem, niezamierzona. Jakby ta kobieta, której oczami patrzymy na obrazy i rysunki pokazane w jasnym pokoju, próbowała sprawdzić jak to jest, co się wtedy czuje. Obrazy są niedoświetlone, niewyraźne, więcej sugerują niż naprawdę pokazują. Są jak kłębowisko myśli, nie dających spokoju, obsesyjnie nawiedzających głowę obrazami. Ich tonacja jest z wierzchu dość jednak chłodna. Rysunki mówią więcej, więcej zostaje ujawnione. Występują tu różne osoby, są kobiety, jest mężczyzna (osobny, patrzący w inną stronę). Dużą rolę odgrywa brzuch, są płody, dzieci.

 

Ciemny pokój – to świat dziecka. We wnętrzu, do którego wchodzimy, za kotarą, w bezpiecznej ciemności mały chłopiec przedstawia niezwykłą opowieść. Kilkuletnie dziecko stworzyło film o sobie i o swoim otoczeniu. Występuje tu on sam, mieszkanie, bohaterowie jego wyobraźni, bardzo ważną rolę pełni w nim mama. Mama zawsze widziana jest z bliska, przełamywana jest bariera intymności (co pojawiło się też na zawieszonym w ciemnym pokoju zdjęciu). W ogóle dom widać w kawałkach, chłopiec skupia się na swoim świecie, czyli tym, co jest nisko i blisko: łóżko, podłoga. Ciągle się przemieszcza, kieruje też obiektyw na siebie. Kilkulatek cały czas komentuje obrazy, papla, popisuje się, ale jego Wielki szoł o niczym mówi także między wierszami i jest w gruncie rzeczy filmem smutnym. Odbieram go jako film o domu i o niepokoju dziecka. O jego silnej potrzebie bezpieczeństwa i – jakby – rozedrganiu. Niezwykłe wrażenie robi głos kilkulatka i sekwencje czarnego ekranu, które wprowadził do filmu.

 

Istnieje wyjaśnienie historii przedstawionej przez artystkę. Nie boi się ona mówić wprost o swoich trudnych momentach życiowych. Trzeba przyznać, że traktuje siebie jak stworzoną własnoręcznie bohaterkę własnej sztuki. Prace Joanny, niezależnie od tego czy powstały w efekcie specyficznej autoterapii, czy nie, będą żyły własnym życiem. Wtedy bolesna historia, która stała za nimi, odejdzie w cień i nie będzie zakłócała ich oglądania.

 

***

Wystawa "Teraz serca mam dwa" zrobiła na mnie spore wrażenie. Nieczęsto się spotyka tak odważną wiwisekcję własnego życia, nieczęsto widzi tak bezkompromisowe wykorzystywanie własnych emocji. U nas wciąż emocjonalne reakcje, emocjonalne zachowanie, ocenia się źle. Nie ceni się ludzi, którzy sobie pozwalają na emocjonalność; nie ceni się ich jako "poważnych" rozmówców, mających coś ważnego do powiedzenia dyskutantów itp. Mówi się raczej: "ochłoń, uspokój się, wtedy porozmawiamy". Tymczasem Joanna Pawlik odsłoniła kawałek własnego życia osobistego, rodzinnego, przełamując barierę wstydu, ryzykując, że zostanie zlekceważona etykietką histeryczki lub ekshibicjonistki.

 

Przy tym Joanna nie układa dokumentalnej fotonoweli z własnego życia. Własne przeżycia, własne życie wewnętrzne wykorzystuje jako materiał - i tworzy z niego sztukę. Bardzo interesującą stroną wystawy jest misterne splecenie w niej autentyku z fikcją. Albo raczej - wyniesienie autentyku na poziom fikcji. Tym autentykiem są jej rysunki dokumentujące jej stany psychiczne czy też film jej dziecka. Kryzysową sytuację w życiu własnym i własnej rodziny Joanna potrafiła twórczo przetworzyć.

 

Napięcie pomiędzy cytowaniem rzeczywistości a jej sublimacją, pomiędzy rzeczami zaczerpniętymi z życia, a wyreżyserowanymi, tworzy tę wystawę.

 

Joanna Pawlik, "Teraz serca mam dwa", Delikatesy, Kraków, 9 grudnia 2009 - 16 stycznia 2010, kuratorzy: Ewa Małgorzata Tatar i Dominik Kuryłek

 

http://magdalena-ujma.blogspot.com/search?q=Joanna+Pawlik